piątek, 15 września 2017

Gminne dożynki w Gajówce

O dożynkach w Gajówce dowiedziałam sie przypadkiem, przeglądając zdjęcia na fb. Program imprezy poznałam dzięki zaproszeniu, jakie dostali moi sąsiedzi. Interesująca mnie część uroczystości, czyli prezentacja wieńcow zaplanowana była na popołudnie, dzięki czemu mogłam połączyć wizytę w Lwówku z obejrzeniem wieńców w Gajówce.

środa, 13 września 2017

Metamorfoza łazienki za 200 zł w weekend

Po kilku latach obserwowania rynku nieruchomości w końcu nadszedł ten czas: kupiliśmy mieszkanie. Trafiła nam się szalenie korzystna oferta i wciąż nie do końca jesteśmy w stanie uwierzyć, jak nam się poszczęściło. Mieszkanie jest wykończone i urządzone minimalistycznie i ze smakiem, jedynie łazienka nieco kontrastowała z resztą lokalu. Pomimo wysokiego standardu wykończenia, coś tam zgrzytało. Podłoga wyłożona fantastycznymi kaflami wykonanymi z zatopionych w żywicy epoksydowej kamyczków, niestety tworzyła chaotyczny duet z częścią ścian pokrytych drobnymi kafelkami w różnych odcieniach szarości, tworzącymi losową mozaikę. Wymiana kafli nie wchodziła w grę, bo jest to wydatek rzędu kilku(nastu) tysięcy złotych i spora fatyga.
Jako że w sierpniu skończyłam swoje dwumiesięczne praktyki studenckie, mam cały wrzesień nicnierobienia. Szukając sobie jakiegoś projektu, którym urozmaiciłabym ten czas, trafiłam na coś pod nazwą "farby renowacyjne". Są to farby pozwalające na pokrycie i odświeżenie wizerunku takich powierzchni jak podłogi czy ściany pokryte kafelkami. Po przeszperaniu sieci i przeczytaniu kilku opinii zdecydowałam się na użycie farby Renowacja płytek ceramicznych do łazienki i kuchni firmy V33. Producent obiecuje odporność farby na powtarzający się kontakt z wodą i środkami czystości.

niedziela, 10 września 2017

Dożynki, Brodka i dużo dobrego jedzenia ;)

Moja kolejna wizyta w Wielkopolsce zapowiadała się bardzo aktywnie - i taka też była. W niedzielny poranek wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę Krotoszyna. Droga była pusta, pogoda w miarę ok, więc jechało się dobrze i po niecałych dwóch godzinach byłam na miejscu. 

Wraz z Krzysiem najpierw w planach mieliśmy powiatowe dożynki w Lutogniew, na których mój chłopak pojawić się musiał ze względów oficjalnych, więc ubraliśmy się elegancko i ruszyliśmy do pobliskiej miejscowości. Pogoda tego dnia niestety nie sprzyjała - było zimno i wietrznie, wobec tego wróciliśmy do Krotoszyna niedługo po zakończeniu oficjalnej części obrzędów. 

Na wieczór zaplanowaliśmy koncert Moniki Brodki odbywający się w ramach cyklu Więc Wiec na krotoszyńskim rynku. Zanim jednak tam dotarliśmy postanowiliśmy uzupełnić cukier w uroczej knajpce Antrejka przy Małym Rynku (byliśmy tam już w styczniu). Przepyszne ciasta i desery, gorąca czekolada, odpowiednie towarzystwo - więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy. ;) 

Po słodkiej rozgrzewce dotarliśmy na rynek, gdzie trwał jeszcze koncert grupy Bisquit, który wysłuchaliśmy do końca. W przerwie przed występem Brodki poszliśmy jeszcze na herbatę z malinami i zapiekanki do krotoszyńskiego Loftu, z którymi wróciliśmy pod ratusz, by poczekać na koncert. 

Bardzo lubię "Grandę" Moniki Brodki - w Krotoszynie można było usłyszeć kilka utworów z tej płyty, większość jednak w innych aranżacjach. Dużo było także utworów nowych, które mniej przypadły mi do gustu - muzycznie są ok, ale zdecydowanie wolę słuchać wokalistki śpiewającej po polsku. Niemniej - cały koncert bardzo na plus. Podobnie jak pozostałe elementy dnia i wieczoru.

W poniedziałek rano po śniadaniu zaliczyliśmy godzinę na basenie, później marszobieg po mieście w celu załatwienia kilku ważnych dla Krzysia spraw. Wiedziałam, że ten dzień spędzimy raczej w biegu, gdyż mój chłopak miał bardzo napięty grafik z zaplanowaną dużą ilością wydarzeń. Kilka osób poznałam, niektórzy stwierdzili, że już mnie przecież znają...ze zdjęć, z innymi miałam możliwość trochę porozmawiać. Wieczorem znów odwiedziliśmy Antrejkę, tym razem jednak postawiliśmy na tosty. Lokal ma przepiękny wystrój i bardzo ciekawe menu - dość zróżnicowane, ale mimo to bardzo spójne i mogące zadowolić posiadaczy różnych gustów kulinarnych. 

Wieczorem spakowałam się z powrotem do golfa, zabrałam ze sobą Kubusia - balon z helem - i ruszyłam do Wrocławia. Trochę zmęczona, ale szczęśliwa i z głową pełną kolejnych pozytywnych wspomnień. 

Rowerem na Piknik Historyczny do Lwówka

Wyjazd rowerowy do Lwówka na Piknik Historyczny z okazji 800-lecia miasta planowałam od sierpnia, gdy tylko o imprezie się dowiedziałam. Jednak kapryśna pogoda stawiała wycieczkę pod znakiem zapytania. W tygodniu wiało paskudnie, na szczęście sobota zapowiadała się z lżejszym wiatrem i wysoką temperaturą.

piątek, 8 września 2017

Pierogi z grzybami, idzie jesień

Jesień przyszła niepostrzeżenie, liście straciły swą soczystą zieleń i zaczęły żółkąć, trawy zrudziały a w powietrzu daje się wyczuć chwilowy acz przenikliwy chłód. Wieczorami zaczęliśmy palić w piecu, by w domu robiło się przytulnie, a zbierane co dzień grzyby miały się gdzie suszyć.